Ostatnio chodza za mną najcudowniesze kwiaty na świecie, nie - to nie sa róże, za którymi co prawda nie przepadam sa dla mnie takie zwyczajne.
Każda istotkapowinna mieć swój kwiat, taki który dla niej będzie znaczył w życiu bardzo wiele, będzie potrafił przywołać najmilsze wspomnienia.
Dla mnie takim kwiatem jest słonecznik, taki najprostszy, rosnące na polach, pnący się jak najwyżej do samego nieba.
Jest to pierwszy kwiat jaki dostałam od męża - mimo że wtedy narażając życie swe gnał w pole słoneczników aby zerwać swej lubej nie jeden a trzy słoneczka - potem ten kwiat towarzyszył małym dwóm kreseczka 4 lata temu i co jakiś czas gościł w domku dlatego nawet na naszym ślubie nie mogło go zabraknąc ta jego żółć na tle białej sukni była niczym słońce na tle jasnego nieba, do tej pory gości u nas, i teraz zapragnełam go mieć na swojej hafciarce-nieciarce , tak powstał sobie mały maluneczek ale ile szcześcia wywołał i najpiękniejszych wspomnień, każdemu życzę aby miał swój kwiat swoją mała niezapominajkę co o wszytkim przypomni ...
obiecałąm sobie ze dziś pokukam do was na blogi ale nie dam rad oczeta już wymuszają na mnie odpoczynek
pozdrawiam ciepluteńko