Rano było dosłownie 6 stopni zimnica straszna, a moje małe słoneczko do szkoły szło ...
osttanio moja córunia przyszła bez swetra i sie okazało że pantofelka jednego brak wiec w piątek chodziła w adidaskach po szkole, albo ktos jej głupi kawał robi albo nie wiem co, kiedys wróciła i mówi że z kolezanką szukała swojego jednego pantofla ale znalazła a tera ztzreba było iść i słoneczkowi pantofleki nowe kupić ... wiec tak sie zastanawiam bez czego dizs wróci i czy pantofel tamten się znalazł ...
A ja z Nadunia w domku sama no jeszcze jest psiak hehe mąz w pracy obiadek zrobiony a placuszek własnie się piecze i tak fajnie zaczyna pachnieć ...
za oknem teraz słoneczko świeci ale wiaterek nie za ciepły tez wieje ...
jakiś czas temu namalowałam Nadii skrzyneczkę trzyma w niej muszelki, oczywiście różowa i tak się zastanawiałam co na niej namalowac że powstał kucyk pony, a przy okazji moje najstarsze dzieciątko jak było w wieku nadunii mówiło nie kucyk pony tylko " włacz mi icha pony " ile z tym smiechu było ...
te czarne koncówki zawsze robie przy pomocy czarnego tuszu i gąbeczki fajny efekt wychodzi ...
pozdrawiam ciepluteńko za niedługo kolejne bombki :D